Oscypek
Oscypek, przez niektórych zwany także oszczypkiem, to wędzony ser owczy wytwarzany według wielowiekowej tradycyjnej receptury górali karpackich. Zatem nie tylko polskich, ale i słowackich, rumuńskich, mołdawskich. Oczywiście w każdej z tych krain geograficznych ten smakowity wyrób nosi inną nazwę, aczkolwiek podobną. Na przykład po słowackiej stronie oscypek nosi nazwę ostiepok.
Nazwa ta ma związek z rozszczepialną drewnianą foremką, która nadaje oscypkowi charakterystyczny wzór na jego bokach. Ponadto foremka ta ułatwia odciśnięcie żętycy z sera. Żętyca to góralska nazwa serwatki.
Wyrobem oscypków zajmowali się bacowie wypasający owce na górskich halach. Mleko pozyskiwane do drewnianego skopka zwanego gieletą, następnie było zlewane do większej drewnianej puciery przez kawałek płótna lnianego, które miało za zadanie odcedzić ewentualne zanieczyszczenia typu źdźbła trawy itp. W następnym etapie baca wrzucał do puciery oczyszczony żołądek jagnięcy lub cielęcy (klag). Jego zadaniem było po prostu zakwaszenie mleka, dzięki czemu zaczęła się wytrącać z mleka masa serowa. Proces ten łatwiej i szybciej przebiegał po lekkim podgrzaniu zakwaszonego mleka, ale taki proces był możliwy tylko w kadziach miedzianych które były niekiedy stosowane zamiast drewnianych. Z tak spreparowanego mleka można już było odcedzać strzępki sera i ręcznie formować w charakterystyczne obustronnie stożkowo zakończone wałki. Należało je starannie odciskać (pucyć). W czasie odciskania i formowania co kilka minut trzeba było formowanego oscypka maczać w gorącej wodzie, a po zakończeniu formowania umieszcza się go na dobę w wodnym roztworze soli kuchennej. Tam nabiera słonawego smaku, ale także jest dezynfekowany, gdyż taki roztwór posiada właściwości bakteriobójcze. Ostatecznie oscypek zostaje wyjęty i umieszczony na górnych półkach pod dachem bacówki, a że w bacówce nieustannie pali się ognisko to przez dłuższy czas (średnio 2 tygodnie) oscypek jest łagodnie wędzony „na zimno” w naturalny sposób.
Wyrobem oscypków zajmowali się bacowie wypasający owce na górskich halach. Mleko pozyskiwane do drewnianego skopka zwanego gieletą, następnie było zlewane do większej drewnianej puciery przez kawałek płótna lnianego, które miało za zadanie odcedzić ewentualne zanieczyszczenia typu źdźbła trawy itp. W następnym etapie baca wrzucał do puciery oczyszczony żołądek jagnięcy lub cielęcy (klag). Jego zadaniem było po prostu zakwaszenie mleka, dzięki czemu zaczęła się wytrącać z mleka masa serowa. Proces ten łatwiej i szybciej przebiegał po lekkim podgrzaniu zakwaszonego mleka, ale taki proces był możliwy tylko w kadziach miedzianych które były niekiedy stosowane zamiast drewnianych. Z tak spreparowanego mleka można już było odcedzać strzępki sera i ręcznie formować w charakterystyczne obustronnie stożkowo zakończone wałki. Należało je starannie odciskać (pucyć). W czasie odciskania i formowania co kilka minut trzeba było formowanego oscypka maczać w gorącej wodzie, a po zakończeniu formowania umieszcza się go na dobę w wodnym roztworze soli kuchennej. Tam nabiera słonawego smaku, ale także jest dezynfekowany, gdyż taki roztwór posiada właściwości bakteriobójcze. Ostatecznie oscypek zostaje wyjęty i umieszczony na górnych półkach pod dachem bacówki, a że w bacówce nieustannie pali się ognisko to przez dłuższy czas (średnio 2 tygodnie) oscypek jest łagodnie wędzony „na zimno” w naturalny sposób.

